poniedziałek, 25 kwietnia 2016

Niestety to nie koniec

Dziewczyny, straciłam zupełnie wszelką wenę. A to dlatego, że wciąż musiałabym pisać o tym samym - choroby. Taaaak... niestety na ostatnim przeziębieniu się nie skończyło :S Cztery dni w żłobku i zabawa zaczęła się od nowa. Laura poszła w czwartek na drzemkę zdrowa, a obudziła się chora. Czy tylko mnie wydaje się to tak absurdalne????

Tym razem było jeszcze gorzej - temperatura 39, duszący kaszel, wymioty, normalnie cud miód orzeszki. Lekarz stwierdził zapalenie krtani i po krótkiej konsultacji ze mną przepisał antybiotyk. Czyli mamy kolejny pierwszy raz za nami. Na cały weekend zostaliśmy uwięzieni w domu choć pogoda była naprawdę piękna. Pół piątku przespała, ale już w sobotę poczuła się znacznie lepiej. Niestety wynudziła na maksa, wczoraj już nie wiedziała co ze sobą zrobić, bo wreszcie wróciły siły do zabawy, ale tak samej to już nie tak fajnie jak kiedyś :)

Dziś idziemy na wizytę kontrolną i mam nadzieję, że dostaniemy pozwolenie na powrót do żłobka.


Jakby tego było mało ja też walczę z przeziębieniem. Mam dużą wolę walki i tak już od ponad tygodnia jeden dzień czuję się lepiej, drugi gorzej, ale nie odpuszczam. Coraz bardziej marzę o tych dwóch tygodniach w Turcji, w której mam nadzieję się wygrzać i wrócić do wreszcie ciepłej Polski (insallah!). 

26 komentarzy :

  1. Z dziecmi tak jest - biegaja, skacza, niby wszystko ok az nagle padaja z minuty na minute i temperatura 39. Nie napisze nic odkrywczego, ale Laura pewnie choruje teraz wiecej wlasnie przez zlobek - nie przeszkoczysz tego. Musi swoje odchorowac, pamietam jak mnie draznilo gdy wszysto to powtarzali, a Stefano mimo iz chodzil do klubu malucha jedynie 2 razy w tygodniu byl non stop chory. W tym roku odkrywam tego dobre strony, bo mimo iz chodzi do przedszkola na pelen etat to od wrzesnia przechodzimy obecnie 3 chorobe czyli nie jest zle.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, super wynik. Wiem, że na pewno macie rację, ale czuję się totalnie bezsilna wobec tych zachorować. No i boję się co z tym zrobię, gdy zacznę pracować.

      Usuń
    2. To fakt, ja miałam ten ''przywilej'', że nie pracowałam, więc jak tylko Stefano chorował to zostawał ze mną w domu.

      Usuń
  2. No niestety tak to juz jest... maluchy lapia wszystko... na szczescie w miare szybko rowniez zdrowieja...
    Kochana dla mnie mozesz pisac o katarach, kupkach czy innych problemach zycia codziennego. Zawsze z ochota do was zagladam i nawet jadac ostatnio do Polski, mijajac
    Wroclaw pomyslam- tam mieszkaja "dziewczyny" :)
    Zdrowka kochane!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Ciociu Lux, czekamy tu na Ciebie z pyszną kawką, ba, nawet z turecką herbatką ;)

      Usuń
    2. Uprzedzam Cie....ze przyjade :)

      Usuń
  3. Ech, to jest właśnie to, czego nie znoszę- zaprowadzasz zdrowe dziecko, albo nawet w domu- kładziesz zdrowe spać, a po kilku godzinach "awaria". Kiedy wydaje Ci się, że nic takiego nie powinno się zdarzyć. Chociaż przy dzieciach, to chyba nie powinno być takiego przekonania "nic nie powinno się zdarzyć"... Widzisz, Lila poszła z całym uzębieniem do przedszkola, a wróciła z niepełnym :) To już taki czarny humor...
    Kochani! No to zdrówka przede wszystkim. I słońca, ciepełka... U nas dziś śnieg z deszczem...

    Ps. Kasia, leć do Agaty, w komentarzach rozmawiamy o ewentualnym zlocie czarownic :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, po prostu nie mogłam uwierzyć własnym oczom - drzemka trwała około 2h i taka zmiana! Położyłam na nią dziecko tryskające energią, a zastałam padniętego flaka...

      PS. Dzięki za cynka, pomysł bomba, oby tylko się udało ;)

      Usuń
  4. U nas też co chwilę coś, Nadia złapała znowu katar, ale na szczęście nic poza tym. Taka pogoda niesprzyjająca, a i wiadomo, że w żłobku sterylnie nie jest, kontakt z zarazkami jest duży.
    Dużo zdrówka dla Was, oby szybko przyszło ciepełko, co by pozabijało te choróbska.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz... po zabawkach, które Laura ostatnio przemyciła w swoim plecaku z żłobka, powiem Ci, że sterylnie to tam już BARDZO DAWNO temu nie było... Zabawki umyłam i oddałam niani z odpowiednim komentarzem, ale nie wiem czy to coś poskutkuje...
      Dziękujemy, dla Was też zdrowia!

      Usuń
  5. Ech... tak to już chyba będzie jak jest w żłobku... Musi odchorować i później już będzie tylko lepiej. Trzymam jednak kciuki, żeby to była już ostatnia Wasza choroba! :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Zdrówka, niestety taki okres, wiem co czujesz...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, i jeszcze ta pogoda co chwile inna...

      Usuń
  7. No właśnie, bo jak dziecko trafia do żłobka/przedszkola to musi przechorować swoje. I wtedy tak naprawdę zaczynają się schody, bo tu praca, a ty ciągle musisz brać zwolnienia. Moja Tulinka od września ma iść do przedszkola. Ja co prawda póki co nie wracam do pracy i jeszcze trochę poczekam, bo nasz alergik to na pewno będzie łapać wszystko po kolei. Strach się bać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojjj strach. Ja już teraz jestem pełna obaw, bo sumienie nie pozwoli mi zawieść chore dziecko do żłobka, a z kolei nie chcę bombardować pracodawcę zwolnieniami tak z samego poczatku...

      Usuń
  8. Taaa... Ja nieraz kladlam wieczorem spac zdrowe dzieciaki, a po godzinie budzily sie rozpalone jak male piecyki, albo z rykiem bo nos nagle cieknacy. :/

    Daj spokoj... Ja tez juz wymiekam. Trzy tygodnie temu zachorowal Nik. Przeszlo na mnie, a potem na Bi oraz M. W koncu w zeszlym tygodniu wszyscy jakos sie doleczylismy (oprocz M. - ten nadal chrypi). A w poniedzialek, zaraz po jednym dniu poza domem, Bi cieknie z nosa, a Nik, kiedy pobiega, ma mokry, odrywajacy kaszel... :(
    Niech juz lato przyjdzie na dobre, bo ta wiosna mnie dobija. Pogoda jest zmienna, a temperatury tak skacza, ze czlowiek wlasciwie caly czas albo sie poci, albo marznie. Dzis np. rano byly 2 stopnie, ale po poludniu ma byc 18! I chorobsko gotowe... :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Boże, co za okropny czas, okazuje się, że nie tylko w Polsce. Tak, dokładnie, ta wiosna jest kompletnie do dupy. U nas jednego dnia 15 stopni, drugiego 5. Poza tym te różnice temperatury w ciągu dnia - dokładnie to o czym piszesz. Ja zawozę Laurę do niani około 9, a odbieram przed 12 i to niepojęte jak w ciągu tych 3 godzin temperatura potrafi się zmienić!

      Usuń
  9. Zdrówka dla Was! Ja w tym sezonie zimowym pobiłam jakiś rekort zachorowań. Gardło potrafiło mnie boleć co tydzień max dwa, Gabi często łapała ode mnie katar. Od jakiegoś czasu łykamy witamine C lewoskrętną, ja zaczęłam brać witamne D, bo mała bierze ją od zawsze ;) I odpukać od dłuższego czasu mamy się świetnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to ta lewoskrętna to coś innego od zwykłej C? My też co chwilę podziębieni, H. katar, ja bolące gardło, po prostu wszystkiego się odechciewa...

      Usuń
  10. Zdrówka dla Was! Ja w tym sezonie zimowym pobiłam jakiś rekort zachorowań. Gardło potrafiło mnie boleć co tydzień max dwa, Gabi często łapała ode mnie katar. Od jakiegoś czasu łykamy witamine C lewoskrętną, ja zaczęłam brać witamne D, bo mała bierze ją od zawsze ;) I odpukać od dłuższego czasu mamy się świetnie.

    OdpowiedzUsuń
  11. Szczerze współczuje,bo bezradnosc w chorobie dziecka to jest jedna z najgorszych rzeczy jaka może spotkac mamę,a u Was to co raz częstsze niestety
    Powtórze sie za dziewczynami,że to nieuniknione,ale może jest tez lepsza strona medalu-wychoruje sie teraz,uodporni a potem w przedszkolu bedzie tylko lepiej..Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jedyna myśl, która mnie pociesza plus to, że niedługo zacznie się lato (mam nadzieję!) bo w końcu mamy właśnie koniec kwietnia a tu wciąż piździawka!

      Usuń