środa, 4 lutego 2015

Home Alone dzień 2

Oj, dzisiaj było trudniej. Noc minęła nam co prawda cudownie, bo Laura była dla mamy łaskawa i nie wisiała godzinami na cycku. Mogłam więc przespać się na plecach - normalnie wypas! 

Do południa było całkiem ok, poszłyśmy sobie na króciutki spacer wykorzystując moment, gdy wreszcie przestało padać. Około 13 zaczął się jednak kryzys i to podwójny - Laury i mój. Laura ewidentnie była śpiąca, ale gdy tylko zaczynałam kołysanie ta wpadała w dziki ryk. Mnie z kolei przybił trochę telefon od H., który właśnie skończył rozmowę w sprawie pracy... Naprawdę nie rozumiem jak ludzie mogą być tak niepoważni... Wydawałoby się, że porządna, międzynarodowa firma, a działa tak nieprofesjonalnie. W skrócie - na spotkaniu okazało się, że szukają kogoś na znacznie niższe stanowisko, na które H. normalnie wcale by nie aplikował. Jakieś wielkie nieporozumienie. Oczywiście wiąże się to też z niższą pensją. No do bani. Nie tylko zmarnowali czas H., ale też narazili nas na wydatki - przelot do Stambułu, taksówki itp. Szlag może człowieka trafić. 

Po takiej wiadomości zrobiło mi się mega przykro choć starałam się pocieszyć H. i brzmieć optymistycznie. No trudno, musimy szukać dalej. Niby robiłam wszystko by się zbytnio nie nakręcać, no ale niestety chyba mi nie wyszło :-/

Potem jakoś się pozbierałam, Laurze wrócił dobry humor, który trwał do... 21 :-] dosłownie przed momentem odniosłam Ją do łóżeczka. Od ciągłego kołysania nogi mi odpadają. O kręgosłupie nie wspomnę. Obawiałam się, że za chwilę zasnę szybciej od Niej. Dobrze, że jest już wieczór i że ten dzień się kończy. Padam ze zmęczenia.

w takim humorze budzimy się niemal codziennie :-)

Paluszki w dalszym ciągu są przepyszne. Garderoba często też.

Muszę tu też skrobnąć coś o Tuli, bo coraz bardziej się do niej przekonujemy.

Mój Orzeszek :-*

19 komentarzy :

  1. Piękne dziewczyny:)
    Moje dziecko padło dziś o 20.55 , mąż wrócił z treningu zadowolony bo dziecko śpi a matka odwaliła resztę..
    U nas chusty i nosidła są fajne ale na 5minut.
    Kurcze jednak się nie udało H? ach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe, matka odwalila resztę - jacy ci mężczyźni są do siebie podobni ;) u nas Tula też nie była miłością od pierwszego wejrzenia, ale z każdym dniem jest coraz lepiej. A H... No jeżeli ma ochotę pracować na niższym stanowisku to można przyjąć, że się udało. Tylko pozostaje pytanie czy chce...

      Usuń
  2. zuch z Was dziewczyny! :)

    ale ten czas leci - pamietam, jak pisalas o ciazy, o wozku - a Laura juz taka duza :)

    a H. i Ty nie mozecie sie poddawac - o marzenia zawsze warto walczyc :)

    Ps. adnotacja do Twojej poprzedniej notki - podziwiam Cie za to, ze nauczylas sie tureckiego! dla mnie to kosmos, ale jak to mowia - nie ma rzeczy niemozliwych ;)

    www.wzloty-i-upadki-mlodej-dzierlatki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Heheh, ja też pamiętam te wpisy, nawet je sobie dzisiaj odświeżyłam :-)

      Nie poddajemy się, szukamy dalej. Tylko ja jak zwykle chciałabym już natychmiast ;-)

      Usuń
  3. :( moze warto przemyslec.... ale mnie tez wkurza takie traktowanie...
    Rozumie Cie doskonale- ale Laurka jest taka slodka, ze pewnie nie sposob sie na nia gniewac :)
    Te slodkie policzki, tlusciutkie nozie i spojrzenie - no rozplywam sie normalnie :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie gniewam się, bo u Niej płacz przeplata się z uśmiechem od ucha do ucha, więc każdemu chyba złość przeszłaby momentalnie. Próbuję Jej tylko wytłumaczyć, że matce zaraz nogi odpadną ze zmęczenia, a ona na to szczerzy tylko ... dziąsła, bo zębów, rzecz jasna, jeszcze nie mamy ;-)

      Usuń
  4. Widać nie rzetelne ogłoszenia w sprawie pracy to nie tylko norma w PL. głowa do góry będzie dobrze, musi być i w końcu się uda tego Wam życzę.

    OdpowiedzUsuń
  5. Aj, z tą pracą to tak zawsze... Życzę aby H. jak najszybciej znalazł coś co Was będzie satysfakcjonować. Dobrze sobie poradziłyście dziewczyny! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Kurcze przykro mi, że tak wyszło. Widzisz tak to z nami jest, powtarzasz sobie w duchu nie nastawiaj się a jednak podświadomnie to robisz i później dostajesz podwójnego kopa.
    A profesjonalizm firmy naparwdę pozostawia wiele do życzenia. Kiedyś, tuż po ślubie, byłam na rozmowie o pracę. Wszystko pasowało idealnie, mieli kontakt z Polska (wiec znajomość jeżyka byłą na plus), test za angielskiego wypadł super...zakwalifikowałą się pani do drugiego etapu, proszę czekać na telefon w poniedziałek. Telefon nigdy nie zadzwonił, bo (jak się później dowiedziałam) młoda mężatka pewnie zaraz w ciąże zajdzie. Byłam bardzo rozczarowana!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Okropnie niesprawiedliwe i takie... polskie.

      Usuń
  7. Oj.. dopiero co napisałam że trzymam kciuki pod wcześniejszym postem a tu już wyszstko pozamiatane... :/ ale trzymam dalej - bo w końcu na pewno sie uda! :D

    Laura piękna!
    Tula super! Ale Laura jeszcze nie siedzi sama nie? z noszeniem w nosidle najlepiej poczekać do momentu kiedy maluch będzie sam siadał :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niby jeszcze nie pozamiatane, bo na decyzję dopiero czekamy, ale nie jesteśmy pewni czy warto w to brnąć... Dziękujemy jednak za życzenia.

      :-) Czekałam na taki komentarz :-) O Tuli dłuuugo myślałam, ale z racji, że chusta się u nas zupełnie nie sprawdziła (w końcu będąc w Polsce miałam okazję wypróbować taką porządniejszą i okazało się, że to niestety nie dla nas), a Laura od dłuższego czasu bardzo stabilnie trzyma plecki odważyłam się zamówić Tulę z wkładką dla niemowlaków. Producent podaje, że z tą wkładką można nosić dzieci już 3,5 kilogramowe. Nasza Laura waży już ponad 6kg. Jednak największym potwierdzeniem dla mnie, że nic złego się Jej nie dzieje jest Jej zadowolenie. Ostatnio nawet sobie w nosidełku przysnęła. Musi więc Jej być wygodnie, czyli raczej szerokie rozstawienie nóżek, za które Tula jest krytykowana, Jej nie przeszkadza. Poza tym myślę sobie, że ta nagonka na nosidełka zaczęła się stosunkowo niedawno, a wcześniej nosiło się dzieci zupełnie malutkie, niemal noworodki, w nosidełkach-wisiadłach, które obecnie zostałyby natychmiast zmiażdżone krytyką i tym dzieciom raczej nic nie jest... Przynajmniej tym, które znam, a które były w takowych noszone. Myślę więc, że Jej krzywdy nie robimy.

      Usuń
  8. Ale z niej słodycz :)
    Niestety czasem dochodzi do takich pomyłek jednak mam nadzieje że w końcu wam się uda spełnić plany...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mamy taką nadzieję! dziękujemy :-)

      Usuń
  9. Ale to ostatnie zdjęcie jest świetne!
    Kurczę, to kicha z tą pracą i z tym wyjazdem. Ludzie są naprawdę niepoważni! Współczuję. I trzymam kciuki, żeby w końcu się udało!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też zakochałam się w tym zdjęciu :) no do dupy wyszło, szkoda gadać...

      Usuń
  10. Kasiu, straszna szkoda ze nie wyszło :( Znajdzie się inna okazja. Wierzę w to.

    OdpowiedzUsuń