czwartek, 22 stycznia 2015

Wiosna w styczniu

Ostatnio pogoda nas rozpieszcza. Jest pięknie, wiosennie! Codziennie świeci słońce, jest ciepło, chwilami nawet tak, że wypuszczam się do sklepu w klapkach. Tak, w styczniu :) Staramy się więc nie marnować tego dobrodziejstwa natury i codziennie wychodzimy na spacer.

Laura niestety (albo i stety, co tam :)) nie zasypia już w wózku takim kamiennym snem jak to było w Polsce. Śpi raczej płytko i reaguje na niemal każdy przejeżdżający motor czy gdekające kaczki. Ale nie uderza już od razu po wybudzeniu w płacz tylko rozgląda się na boki i ... ciumka paluszki :) Czasem udaje Jej się zapaść w kolejną drzemkę. Czasem spacerujemy w ten sposób ponad 2 godzinki, czasem zwiewamy szybciej do domu. Córcia coraz bardziej oswaja się też ze słoneczkiem, bo wcześniej Jej stosunek do słońca, pomimo płynącej w żyłach tureckiej krwi, był czysto polski :) Teraz już nie krzywi się tak, gdy tylko promienie padną na Jej buźkę.

Spacerujemy sobie rodzinnie i to jest najfajniejsze. Gdy Laurze uda się zdrzemnąć mamy chwilę z H. na "dorosłą" rozmowę :) Szkoda tylko, że nie możemy się gdzieś zatrzymać i wypić kawkę czy coś. Laura wówczas natychmiast się budzi i ...no nie jest zadowolona :) Także chodzić, chodzić, chodzić panie! Może to i w sumie dobrze - matka spali trochę kalorii.

Na takich spacerach mogę trochę docenić piękne widoki, jakie tu mamy. Będę za nimi tęsknić, gdy przeprowadzimy się do Polski. Ale cóż.. nie można mieć wszystkiego. Widoki są więc wspaniałe, mamy teraz sezon na cytrusy, więc wszędzie widać drzewka pomarańczowe i cytrynki. Jest zielono, soczyście, tak jak lubię. Szkoda tylko, że podłoże nas nie rozpieszcza. Jest ... typowo wiejskie, czyli generalnie wertepy, a w najlepszym wypadku nierówne kocie łby. Bardziej jednak wkurzają mnie non stop przejeżdżające obok nas motorki. No nienawidzę typów! Laura okropnie się ich boi. I tak spacerując rozmyślam sobie o tym jak bardzo ludzie są bezmyślni. Nie wiem, może przesadzam. Wiadomo, że cały świat nie podporządkuje się jednej matce z dzieckiem. I wcale nie jestem roszczeniowa, nie oczekuję, że wszyscy padną mi do stóp, bo jestem z niemowlakiem. Może ja kiedyś też nie zwracałam na to zupełnie uwagi i doprowadzałam spacerujące z dziećmi matki do szału... Ale czy ludzi naprawdę nie stać na odrobinę empatii??? Czy nie mogą pomyśleć, że oto jedzie malutkie dziecko, które z całym prawdopodobieństwem właśnie śpi? Albo po prostu boi się nagłych hałasów??? 

Czy typy na motorach muszą dawać pokaz sił silnika właśnie wtedy, gdy zrównują z naszym wózkiem?

Czy trzeba drzeć się do kolegi oddalonego o kilkanaście metrów właśnie wtedy, gdy przejeżdżamy obok?

Czy trzeba otworzyć drzwi samochodu, w którym głośna muzyka już rozsadza okna dokładnie wtedy, gdy pojawimy się obok?

Czy trzeba właśnie wtedy odpalać wiertarkę, walić młotem?

No nie uwierzę, że trzeba...

Ehhh... no to sobie ponarzekałam, żeby było tradycyjnie po polsku ;) Dla ścisłości zaznaczam, że takie utrudnienia czekają na matkę z dzieckiem pewnie nie tylko w Turcji, ale po prostu wszędzie...

Teraz pozytywny akcent, czyli troszkę fotek :)


Tak nasza Laurencja drzemie na spacerkach

Z daleka widoczek nawet podobny do Polski, prawda? :) Tylko drzewka oliwne przypominają mi gdzie jestem.


W drogę!

W naszej miejscowości wszystkie domki buduje się podłóg jednego stylu architektonicznego - dom musi być biały i mieć drewniane balkony oraz ozdoby

A tu cytrynki :)







A na koniec zagadka.

Co to jest? :)



15 komentarzy :

  1. Zazdroszczę Wam tej wiosny :) U nas szaro, buro i ponuro...mogłaby się chociaż prawdziwa zima zrobić, a nie jest tak nijak. Mamy taki sam sweterek z motylkiem :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nienawidzę takiej nijakiej pogody. Ale myślę, że prawdziwa zima jeszcze Was odwiedzi. Żeby tylko nie zaskoczyła kierowców hue hue :)

      Usuń
  2. Mimo, ze w zasadzie nadal czekam na wieksza ilosc sniegu i saneczkowanie, to az sobie westchnelam patrzac na Wasze zdjecia! Ja sie tak ubiore na spacer moze w kwietniu! I to pod jego koniec... A w klapkach wyskocze gdziekolwiek najwczesniej w czerwcu... ;)
    Widoczki macie przepiekne i rzeczywiscie to jedno zdjecie to wypisz-wymaluj Polska! :)
    Motory to tez moja zmora... Jak wiesz, mieszkamy przy ruchliwej ulicy i latem mozna oszalec. Co chwila przejezdza jakis motor! Te zwykle jeszcze jakos sie przelknie, ale jak przejedzie taki Harley-Davidson, ze specjalnie zrobionym tlumikiem, zeby robic jak najwiekszy halas, to umarlego by obudzil, a co dopiero dziecko! Nie masz pojecia ile razy wsciekla gadalam M., ze schowam sie w krzakach i bede sypac gwozdzie przed kazdym przejezdzajacym motorem! ;)
    Sasiedzi tez nie lepsi! Moglabym przysiac, ze tylko czekaja az mi Nik zasnie, zeby wlaczyc kosiarki, albo zaczac rabac drewno! :/ No, ciezkie jest zycie matki, ktorej dziecko potrzebuje drzemki... :)
    A ostatnie zdjecie nie mam pojecia... Jakos mi sie to-to nieprzyjemnie kojarzy z nagrobkiem, ale przyznaje, ze strzelam w ciemno. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyobraź sobie, że nasz sąsiad to miłośnik motorow i szczęśliwy posiadacz pewnego monstrum, od którego hałasu szyby drżą mi w ramach....

      Hehe, Twoje skojarzenie jest typowe dla większości pytanych :)

      Usuń
  3. ...kopiec kreta! :D
    Musze powiedziec, ze Laura to caly Tatus, a Pani swietnie wyglada, mimo nieodkladalnosci Laury. Zazdroszcze! (moja mniejsza coreczka jest od Laury tylko kilka tygodni mlodsza).
    A Malutka to caly Tato i juz taka duza, ze wypelnia cala gondolke, jak ten czas leci!

    Wszystkiego dobrego!
    Agnieszka

    OdpowiedzUsuń
  4. ups, powtarzam sie... demencja matki karmiacej :)
    Agnieszka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, ależ mnie rozbawilas tą demencja i kopcem kreta :D dziękuję za wszystkie komplementy - są dla mnie wyjątkowe z racji, że od urodzenia córki nie używam żadnego podkładu ;) tata Laury pęka z dumy przy każdym takim komentarzu :) i proszę, mów mi po imieniu - ja chyba też mogę, co? To takie fajne jest w blogosferze :)) przesyłamy buziaczki dla młodszej koleżanki :)

      Usuń
  5. Wszystko pod kolor różowy! Nawet paznokcie :D Laura ma naprawdę urocze te pyśki, Kubie też robią się coraz większe! A nad widokami to ja się rozmarzyłam. Za nimi rzeczywiście można tęsknić. Ja już nie mogę się doczekać warunków na tenisówki i sweter, szczególnie dla malucha, bo ubieranie takiego w całe te kombinezony, rękawiczki i czapki jest istną torturą. Spacerujcie ile tylko możecie, za mnie też możecie jeden spacer załatwić, bo siedzimy już od dwóch dni w domu! Pozdrówki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety dostać w Turcji coś nierozowego dla dziewczynki jest mega trudne... Staram się wyhaczyc dla niej coś w innych kolorach, ale naprawdę nie jest łatwo :-/ także często jesteśmy pink od stóp do głów :D

      Usuń
  6. Ale piękne widoki! Fajnie pozwiedzać Twoje tureckie strony (pokazuj więcej! uwielbiam takie życie od kuchni podpatrywać!) :)
    Co do tego tajemniczego kopca... hm może tak się kryją jakieś rury? prąd? nie wiem wygląda mi to na coś co ma zasłaniać coś :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chętnie pokaxalabym Wam więcej Turcji, ale czas niestety mam ograniczony i w kolejce do posta zawsze wygrywa Laura :) ale jestvu nas coraz lepiej więc może wkrótce ;)

      Hehe, ciekawie to wykombinowalas :)

      Usuń
  7. Jak cudnie :) śliczna kluseczka...u nas zima wróciła ale chlape robi więc nici ze spaceru...

    OdpowiedzUsuń
  8. Zazdroszczę pogody, choć u nas też źle nie jest - w dzień średnio ok. 15 stopni, ale wiatr mnie dobija. Mieliśmy już kilka dni, ze gdy wyszłam przed dom poczułam wiosnę, ale nim, sie pogoda ustabilizuje jeszcze trochę czasu minie.

    Co do hałasów to pewnie też bym się wkurzała gdyby nie fakt, ze Stefano na dworze nic nie budziło. Oczy otwierał równo z przekroczeniem progu klatki schodowej.
    A teraz jak na prawdziwego faceta przystało uwielbia motory i autobusy.

    Piękne widoki. Idealne miejsce na spacery.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Idealnie byłoby gdyby jeszcze poradzić coś na przejezdzajace motorki... No nasza córcia spała tak twardo na polskim mrozie. Tutaj raczej drzemie, albo zapada w letarg :)

      Usuń