piątek, 2 stycznia 2015

Sylwester z niemowlakiem

Widzę, że blogosfera wysypała podsumowaniami minionego roku... Cóż, chętnie i ja bym takie smarnęła... ale niestety czasu brak. Ukończenie przez Laurę magicznych trzech miesięcy przyniosło naprawdę wiele zmian na lepsze, ale problem nieodkładalności niestety wciąż nam towarzyszy. Teraz więc korzystam z wolnej chwili, dzięki temu, że to H. jest udupiony pod śpiącą córcią :)

Ale słów kilka o Sylwestrze, pierwszym dla naszej pociechy... Wszystko odbyło się znowu na wariata ;) Mama tradycyjnie rzuciła się z mega wypasioną sylwestrową kolacją, do której mieliśmy malutką nadzieję usiąść wszyscy razem po uśpieniu córci. Nasza Laura miała jednak inne plany :-] Gdy tylko wszystkie potrawy zostały podane do stołu, otworzyła ślepia i... tak Jej już zostało do 23. Przyznam, że o 22 miałam już spory kryzys. Nie dość, że dotrwanie do 24 jawiło mi się tym, czym jeszcze kilka lat temu nieprzespanie całej nocy, to jeszcze odświętny strój sylwestrowy okazał się jednak mało wygodny do usypiania dziecka... Niestety nikt nie był w stanie zrozumieć mojego braku cierpliwości i nawet poczęstowanie mnie łyczkiem szampana nie pomogło...

Gdy wreszcie udało nam się uśpić Małą o 23, na samo słowo "fajerwerki" oblewał mnie zimny pot. No tyle godzin bujania miało iść się pierdzielić? Nieeee! Dlatego też 5 minut przed północą tęsknym wzrokiem spojrzałam na butelkę szampana, za której otwarcie powoli zabierał się mój tato, złożyłam wszystkim noworoczne życzenia i poszłam położyć się do łóżka z Laurką. Metoda podziałała, bo gdy tylko zaczęła się wiercić, włożyłam Jej do paszczy cycka i odesłałam z powrotem w ramiona Morfeusza.

No i to by było na tyle z mojej szampańskiej zabawy. Ale coś za coś, prawda? Tak naprawdę nie przepadam za tym sylwestrowym szaleństwem, że gdzieś trzeba iść, że trzeba się świetnie bawić. Jestem trochę sentymentalna, zawsze smutno mi się robi, gdy pomyślę o tym jak szybko mija czas więc pożegnanie z każdym rokiem, nieważne jak kiepski by był, przychodzi mi z trudem.

2014 rok w całości zdominowała moja córka licząc od samego początku stycznia, gdy Ją sobie machnęliśmy :P Czas mijał na wyczekiwaniu na kolejne wizyty i podglądaniu naszego Orzeszka oraz tego jak rośnie, wyobrażaniu sobie jak będzie wyglądała, jaka będzie, jak nam z Nią będzie. Już od stycznia ubiegłego roku czekałam też na to Boże Narodzenie, bo miała to być pierwsza podróż do Polski w powiększonym składzie :)

Nie mogę uwierzyć, że kolejny Sylwester przyjdzie nam spędzić z 15-miesięcznym dzieckiem.

Spoglądam na ten Nowy Rok z wielką nadzieją. Czuję, że przyniesie spore zmiany. Przede wszystkim liczę na chociażby przybliżenie nas do docelowego miejsca na Ziemi, które jest nam przeznaczone. Pracujemy z H. nad przeprowadzką i choć dostaję gęsiej skórki, gdy wyobrażam to sobie z takim brzdącem to też nie mogę się już doczekać.

Ale... na razie muszę się powstrzymać przed snuciem wielkich planów, bo już z autopsji wiem, że wówczas nic nie wychodzi. Dlatego cieszę się dniem dzisiejszym, tym bardziej, że niewiele czasu już pozostało do naszego powrotu do Turcji...

W miarę pogodowych możliwości chodzimy więc na spacery, a potem po powrocie pokazujemy Tacie jak było zimno :)


 Nosimy się po domu, okrążamy stoły i choinki :)



Ciumkamy wszystko co popadnie...



Zaprzyjaźniamy się z pieskami, które są okropnie ciekawskie i najchętniej wlazłyby za Laurą do leżaczka :)

A tak na marginesie, wspominałyście, że nasz husky groźnie wygląda :) hehhe, no bo to taki straszak jest :) suczka ma 5 miesięcy i jest mega tchórzem. Przez pierwszy tydzień po naszym przyjeździe w ogóle nie chciała wejść do domu, a gdy H. chciał się z nią zaprzyjaźnić i skusić kiełbaską, popuściła ze strachu :D gdy wreszcie przełamaliśmy pierwsze lody, wyjechaliśmy na spacer okropnie straaasznym wózkiem i zabawa zaczęła się od nowa :))




25 komentarzy :

  1. To nasz sylwester był przespany :) tzn. Mały spał hehe
    Spacerujecie, a ja się zebrać nie mogę bo mi ciągle zimno i zawietrznie...
    Trzymam kciuki za plany na nowy rok, odnośnie przeprowadzki! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy :) u nas też ostatnio pogoda zawodzi i niestety siedzimy w domu.

      Usuń
  2. Mimo wszystko to był wyjątkowy Sylwester bo spędzony w trójkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No pewnie! Niczego nie żałuję :)

      Usuń
  3. Z każdym dniem coraz piekniejsza, a za rok może z wami bedzie swietować sylwka ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) chyba wolalabym by jednak poszła spać :)

      Usuń
  4. Zdjęcie z tatą najpiękniejsze :) przeprowadzka mówisz? Ale, że do Polski?! Jak tak, to spoglądam tęsknie. I oczywiście trzymam kciukole, by się wszystko udało. I nie przejmuj się takim zakończeniem roku - ja odleciałam już o 22 ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymaj, trzymaj, bo najbliższe miesiące będą pewnie decydujące. Chcemy do Polski, ale zobaczymy co z tego wyjdzie.

      Usuń
  5. Ależ Ona jest śliczna! To pierwsze zdjęcie jest niesamowite! Ale serio, że aż tak zimno? U nas wieje na maksa :(
    Dla mnie każdy Sylwester z niemowlakiem to była porażka, nie będę czarowała, że było inaczej :) To znaczy dwa ostatnie przespaliśmy z Lilą i te były całkiem całkiem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, Martuś :* było zimno, prawie -10, ale teraz już się znacznie ocieplilo tylko wieje jak na wygwizdowie...

      Też taki sylwester zaliczyłabym do udanych :)

      Usuń
  6. to był nasz pierwszy sylwester z Żabcią, mimo iż ta ma ponad 2 lata. sytuacja zmusiła nas do zmiany planów i pozostania w domu. było fantastycznie :)
    to zdjęcie pierwsze super!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To mieliście domówkę z prawdziwego zdarzenia :) Lubię! ;)

      Usuń
  7. Przeprowadzka?Czyżby do PL?
    My w Sylwestra odpadliśmy o 00:20 :) Alicja o 23:30, taka impreza była :D
    Laura piękna!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, kombinujemy by było do PL, ale na razie wszystko jest wielką niewiadomą. O, to widzę, że z Alicji taka imprezowiczka jak nasza Laurencja :)

      Usuń
  8. No niee!!! Uwielbiam tego psa! heheh, musi byc rozbrajająca :) Rodzice mjaą ją do pilnowania, tak? Trzeba bylo przywiesc im jakiegos mężnego Anatoliana, ten to by sie spisal w roli stróża domu :D

    Ja kocham absolutnie wszystkie psy na świecie, mam lekkiego psiego świra.

    Sylwester z dzieckiem, no cóż tak właśnie wygląda. Ja w tym roku mialam calkiem fajnie, bo Kalina sp słuchając Mozarta z youtube. No i wyłączam jej muzykę dopeiro jak sie kladziemy spac, zeby moc w domu normalnie rozmawiac i nie chodzic na palcach, gdy spi. Mozart spisal sie na Sylwestra, bo Kalina spala w drugim pokoju jak aniolek i w ogole sie nie zbudziala.
    No ale w tamtym roku nie mialam tak fajnie. Takie życie.

    Ja tez nie lubię za bardzo siwetowac Sylwestra i cale zycie mnie dobijalo pytanie "Co robisz na Sylwestra?". Kazdy gdzies czedl, planowal super imprezy, a mnie to nie za bardzo krecilo. Teraz mam spokoj, bo z malym dzieckiem moge sobie spokojnie odpowiadac, ze nigdzie nie ide i nie bede przy tym dziwna.

    P.S. Kto robil sweterek rózowy na drutach? Piękny <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Piesek to taki straszak :) jedyną jej bronią jest groźny wzrok, bo ta rasa to nawet nie szczeka :) heheh, Anatolian pewnie by się sprawdził, ale rodzice chcieli jakąś zmianę, bo przed huskym mieli dobermana ;D też mam takiego świra na punkcie psów, ja cała moja rodzina zresztą.

      Kalinka jaki ma dobry gust - super! Chyba muszę wypróbować ten patent. Może będę mogła przedrzeć torebkę herbaty zamiast przecinać ją nożyczkami :)

      A sweterek... no cóż, wstyd przyznać, ale pewnie zrobiła go jakaś pani w Chinach albo Tajlandii ;) żeby jednak wyjść obronną ręką zaznaczam, że kamizelka z ostatniego zdjęcia jest autorstwa tureckiej babci (co by wnusia nie zmarzła w lodowatej Polandii :))

      Usuń
  9. Super piesy :D Mina Laury na zdjęciu z tatą bezcenna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, minę strzeliła tak fajną, że od razu biegłam po aparat :)

      Usuń
  10. U nas syn też wyczuł "magię" Sylwestra, bo za nic w świecie nie dało się go uspać :p W oknie oglądaliśmy jak rodzina strzela fajerwerkami (tzn. ja, syn jakoś nie był zainteresowany :p) i niedługo po tym padł :) Także pierwszy Sylwester zaliczony! Śliczną masz córkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) no proszę, coś te nasze dzieciaki imprezowe są... gdyby jeszcze dało się z nimi pofikać w rytm muzyki i wypić choćby picollo to by było całkiem całkiem ;)

      Usuń
  11. Piekna jest ta Wasz Laurka!!! :)

    Ja tez nie przepadam za pozegnaniami starego roku. Rowniez robi mi sie smutno, ze czas tak zapierdziela... Chyba tylko 2012 zegnalam z ulga i marzylam, zeby kolejny rok okazal sie spokojniejszy... ;)

    A mysleliscie z H. o kupieniu automatycznego bujaczka? Nie lezaczko-bujaczka, tylko prawdziwego bujaka? My mielismy takiego przy Niku i okazal sie on zbawieniem, bo Mlodszy, tak jak Laura, jeszcze kiedy nie spal lubil sie bawic na macie, turlac po podlodze, itd. Ale drzemki? Tylko na raczkach! Przy probie odlozenia natychmiast byly oczy szeroko otwarte i wrzask! A tak, wkladalismy go do bujaka, Niko oczywiscie wlaczal syrene, ale my tylko migusiem przypinalismy mu dupke, wlaczalismy bujanie (bez zadnych muzyczek czy wibracji) i ufff... Kilka sekund i Mlody znow wpadal w objecia Morfeusza... :) W sumie drzemal w tym bujaku prawie do 7 miesiaca kiedy to podjal proby siadania w nim, a to juz bylo nieco niebezpieczne... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z przyjemnością kupilibyśmy taki bujaczek, ale niestety nie mamy w domu wystarczająco miejsca by go ustawic :(

      Usuń
  12. Zeszły Sylwester jak i ostatni spędziliśmy z Juniorem. Mam nadzieję, że już przyszły będziemy mogli spędzić tylko we dwoje :) W końcu rodzicom też się należy małe co nieco ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację :) mnie nawet nie chodzi o sylwestra bez dziecka, ale gdyby chociaż zasnęła z 2godzinkk wcześniej... A tak cały wieczór minął nam na usypianiu. No ale przynajmniej będzie to sylwester niezapomniany :)

      Usuń
  13. Kasiu, co tam u Was? Jeszcze w Polsce, czy już z powrotem w Turcji? Ściskamy i daj znać co u Was :*

    OdpowiedzUsuń