piątek, 7 listopada 2014

Kąpielowy koszmar

Jak już mam wylewać swoje matczyne żale to zrobię to hurtowo :-] 

Po kolkach naszą drugą zmorą są... kąpiele (!). 

Zanosimy Laurę w całkiem niezłym humorze do nagrzanej wcześniej sypialni. Mówię do niej spokojnym głosem, powoli się rozbieramy, chwilkę pozwalam fikać na golaska. H. przynosi wanienkę i nie wykonując żadnych gwałtownych ruchów powoli zanurzamy ją w wodzie. 

Laura robi niewyraźną minę, wytrzymuje 30 sekund i... ryyyyyk!

Zagadujemy - ryczy.

Polewamy brzuszek wodą - ryczy.

Staramy się jeszcze stabilniej ją złapać - ryczy.

Ogarniam ekspresowo mycie - ryczy.

Wyciągamy z wanienki i owijamy ręcznikiem - ryczy tak, że boję się, że zaraz mi się zaniesie.

...Czy ja już wspominałam, że Ona RYCZY???

Tak, to jest taki RYK, nie płacz. Ryk przy którym zdziera sobie płuca. Po takiej sesji głos jej się zmienia, wiecie, tak jak potrafi się zmienić po całonocnej imprezie ze śpiewaniem.

Ubieranie to koszmar, bo Mała ryczy i zwija się w spazmach, co z kolei doprowadza H. do białej rozpaczy. Potem ja walczę z wymachującą wszystkimi koniczynami Małą i odpieram ataki spanikowanego H. 

Oczywiście w takiej atmosferze mowy nie ma o dokładnej pielęgnacji. Ledwo co udaje mi się ją jako tako wysuszyć, posmarować pupę kremem (oj, przy tej czynności to się nasłucham od H., że takimi gównami się zajmuję podczas gdy dziecko mi się wypłakuje) i założyć pampka. 

Mała zamyka się, gdy włożę jej w paszczę cycka. 

I gdzie te kąpiele, za którymi dzieci przepadają? Przecież miało jej to przypominać czasy w brzuszku? Nasze dziecię to chyba jakiś ewenement.

Próbowaliśmy wodę cieplejszą i chłodniejszą, wody więcej i mniej. Wczoraj położyłam ją dodatkowo na gąbce do kąpieli, żeby czuła się jeszcze stabilniej. Położyłam ją sobie w zgięciu łokcia, żeby czuła się bezpieczniej. Duuuupa. Wytrzymała może z minutkę. 

Czasem ubieram ją na raty. To znaczy ja jakoś potrafię się skupić na wykonywanej czynności i maksymalnie z nią przyspieszam, by robota była zrobiona i żebym mogła czym prędzej wziąć Małą na ręce. H. jednak gotowy jest mnie wówczas udusić. Według niego powinnam rzucić wszystko i Ją utulić. No, kilka razy go posłuchałam, co poskutkowało obsikaniem przez Laurę mojej czystej bluzki :S Teraz więc dążę tylko do tego by założyć jej pampka, potem rączki i chwila utulenia, położenie na przewijak i założenie piżamki, rączki, jedna skarpetka, rączki, druga skarpetka, itp. 

Jak tylko pomyślę, że dziś dzień kąpieli to robi mi się słabo.

Konsultowałam się z lekarzami. Turecka pani doktor stwierdziła, że Mała musiała się czegoś przestraszyć i dlatego teraz tak płacze. No, ale czego???? Polski pani doktor z kolei powiedziała mi, że bywają dzieci, które po prostu nie lubią kąpieli - rzadkie to są okazy, ale się zdarzają.

No i że moja córka niby z tych dzieci-brudasków? Przyznam, że na punkcie czystości i higieny jestem mocno wyczulona i trudno mi było nawet przystać na kompromis by Małą kąpać co drugi dzień, a nie codziennie. No i znowu różnice w wychowaniu dzieci przypominają nam o sobie. Ostatnio Malwina zapytała jak często kąpie się dzieci w Turcji. Otóż znacznie rzadziej niż w Polsce. Pewnie zależy to głównie od rodziny, ale przypuszczam, że średnio raz na tydzień. Kiedyś już wspominałam, że Turcy to okropne zmarzlaki. No i za takie zmarzlaki biorą też swoje dzieci. Przegrzewanie jest na porządku dziennym. Dlatego też w ich przekonaniu dzieci w kąpieli marzną, w szczególności zimą (zima to tutaj pojęcie bardzo względne; zaczyna się gdy temperatura spadnie poniżej 30 stopni i trwa średnio do czerwca). Nie pytajcie jakie znaczenie ma pora roku, bo na moją uwagę, że przecież nie kąpiemy jej na dworze tylko w ciepłym pokoju, nikt nie potrafił mi odpowiedzieć. 

No więc jestem tutaj sama - ja, Polka, która widzi potrzebę częstych kąpieli. Do tego Laura beznadziejnie je znosi. Więc możecie sobie wyobrazić co Turcy sobie tutaj o mnie myślą. Przypuszczam, że możemy też w tą grupę włączyć mojego osobistego męża :-]

Co robić, kobitki, co robić???

Żebyście wiedziały jak marzę o takim widoku po wyjącym maratonie... :)


34 komentarze :

  1. Chyba po prostu przeczekać?;) Nic innego nie pozostaje, skoro próbowaliście już wszystkiego.
    My Hankę kąpiemy teraz, gdy leży sobie w wannie na brzuchu-to dopiero frajda! Ale na to Laura musi być stabilniejsza. Wyobrażam sobie jaki horror i nerwy przeżywacie co drugi dzień... A może po kąpieli załóż jej tylko szybko samego pampersa, bez pielęgnacji pupy itd., a skończ później, jak już się uspokoi? Otul ją ręcznikiem tylko i przystaw do piersi. Z czasem na pewno polubi się pluskać;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale Wam zazdroszczę! Marzy mi się by Laura miała przyjemność z kąpieli tak jak mamusia gdy bierze prysznic ;)

      Założenie pampka bez posmarowania kremem byłoby ok, ale przy cycku ona się bardzo uspokaja i wycisza, czasem nawet zasypia i otworzenie pieluszki i smarowanie zimnym kremem by ją rozbudziło, a o tej porze (wieczornej) jestem już tak padnięta, że każde 5 minut, które mogłoby mnie przybliżyć do chwili, w której położę się do łóżka jest na wagę złota ;)

      Usuń
    2. Ewelina, poproszę zaproszenie na bloga! :)

      Usuń
  2. A próbowałaś ją karmić przed kąpielą. Bo my mieliśmy też taki problem i okazało się, że była głodna po prostu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, karmię Ją przed kąpielą. Po - też :)

      Usuń
  3. No wiec tak: "stara matka pisze ;)
    - kto powiedzial, ze nalezy kapac dziecko codziennie?, jesli jest to pewien problem, stres to rob to 2-3 razy w tygodniu. Brzmi moze strasznie ale naprawde grozne nie jest :)
    W dniach bez kapieli rob takie kocie mycie" nie wiem jak to powiedziec po polsku :/
    Pupcie przecierasz przy kazdej zmianie pieluchy- wiec jest czysta, a paszki, faldki szyjne i raczki przemywaj sciereczka wilgotna przed snem badz rano - dziecko naprawde nie jest brudasem :)
    - ja zawijalam Mloda w pieluche tetrowa i tak powolutku wsadzalam do wanny, pielucha moczyla sie samoistnie i powoli dochodzila woda do cialka Mlodej....nie bylo jakiegos efektu "woda"!
    - Mlody byl dzieckiem bojazliwym i jego kapiel przebiegala juz troche inaczej :(
    Podobnie jak u Was, Tyle tylko, ze ja po kapieli przygotowany mialam duzy, mieciutki recznik i czapeczke- i gdy Mlody darl kopare to tylko go zawijalam, czapka na glowe, cyc i tak zostawialam, zasypial czasami- odkladalam i kozystalam z godzinki luzu- po kapieli i wrzaskach spal dobrze. Czasami udalo sie zalozyc pampka, czasami nie- podklad byl w lozeczku. Gdy troszke podrosl- 4-6 miesiecy to jego kapiel polegala na kapieli badz z Mloda badz ze mna- zaraz ktos sie odezwie jak niehigienicznie ;)
    Przez zabawe , bliskosc, i "zrozumienie" ze jednak nic strasznego sie nie dzieje, wystarczylko 3-4 razy tak zrobic a problem wrzaskow sie stracil.
    Dla uspokojenia powiem tylko, ze awersja do wody mija- Mlody teraz kocha wode i zawsze sie smiejemy, ze zamiast palcy u stop ma pletwy :)
    Powodzenia :)
    Slodkie stopki :) odcisk, badz pieczatke juz zrobilas??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za te rady. Obecnie tak właśnie wychodzi - 2-3 kąpiele w tygodniu, a pomiędzy nimi obmywanie tylko wodą z miseczki - buźka, rączki, paszki, pupa. Muszę spróbować z zawijaniem w pieluchę, bo o tym jeszcze nie słyszałam. Chętnie bym sie z Nią wykąpała, wcale nie uważam, że to niehigieniczne, ale my nie mamy w domu wanny - czy da się tak też pod prysznicem?

      Aaa! Nie zrobiłam jeszcze odcisku! Dobrze, że mi przypomniałaś, bo czas leci :)

      Usuń
    2. Hej, podpinam się pod powyższą radę z zawijaniem w pieluchę tetrową i tak okutane dziecko wsadzane do wanienki - tak na początku kąpaliśmy Syna i był dużo spokojniejszy - więc może i u Was pomoże? Pozdrawiam
      p.s. będzie lepiej, naprawdę...

      Usuń
  4. O kurcze, u nas Stefi bardzo lubil kapiele. Plakac zaczynal gdy wyciagalismy go z wody. Moze rzeczywiscie Mala sie czegod przestraszyla albo po prostu kapieli nie lubi. gdyz za duzy to dla niej stres. Kiedys rozmawialismy na ten temat z synowska fizjo gdy Stefek bardzo nie lubil przebierania - zaskoczyla mnie wtedy stwierdzeniem, iz stres u malego dziecka ujawnia sie miedzy innymi czkawka. Zeszlo rowniez na temat kapieli i tu dala nam patent na wypadek gdyby dziecko sie przy kapieli stresowalo - owinac je piekuszka czy recznikiem i zamoczyc do wanienki i dopiero pozniej powoli odwinac. Czy dziala nie wiem, bo Ste moglby w wodzie siedziec caly dzien, woec nigdy tego nie probowalismy.
    Wstyd sie przyznac, ale ja nawet nie wiem jakie we Wloszech sa wytyczne odnosnie mycia dzieci. W szpitalu myli je codzienne to chyba codziennie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, nigdy nie słyszałam, że czkawka może być oznaką stresu... Trochę mnie tym zmartwiłaś, bo Laura non stop ma czkawkę. No właśnie dzięki Wam dowiedziałam się o patencie z pieluszką - na pewno spróbuję.

      Usuń
  5. Z brudu jeszcze nikt nie umarł, może rzeczywiście na jakiś czas ograniczyć kąpiele do minimum, po co stresować malutką i Was.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niby nie umarł, ale myśląc o kąpieli Małej kieruję się trochę własnymi odczuciami - może niesłusznie. Mnie na przykład o wiele przyjemniej jest zasnąć po kąpieli, nie potrafiłabym chyba zasnąć bez prysznica. Taki maluszek co prawda się mocno nie brudzi, ale w ciągu dnia poci się, przede wszystkim podczas ssania z piersi, ulewa mu się, itp. No ale obecnie nie damy rady z prysznicem codziennie - to jedno wiem na pewno :)

      Usuń
  6. Miałam ten sam problem, położna poradziła mi żeby małą owijać w pieluszkę i dopiero w pieluszce wkładać do wanienki. U nas pomogło mała przestała płakać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. No właśnie widzę, że większość z Was poleca pieluszkę - spróbujemy!

      Usuń
  7. Kuurdee, ja mam dookładnie to samo. Przed kąpielą spokój potem ryk i ubieranie na raty. Dzisiaj spróbuję z owinięciem w tetruszkę, może to coś da.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Daj znać jak Wam poszło :) U nas próba jutro.

      Usuń
  8. nasz mały krzyczał jak woda była za zimna i dalej postekuje jak go wyjmujjemy z wody i zawijamy w recznik. łazienke do kapieli mamy tak nagrzana, ze sami płyniemy, ale za to mały ma radochę - lubi sie kapac, tylko to wyjmowanie z wody...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Laura chyba woli chłodniejszą wodę - za tatusiem :) ale niestety nie na tyle by przestać drzeć się w niebogłosy :-]

      Usuń
  9. A próbowałaś się kąpać z małą?
    U nas to na poczatku działało z Niko, wchodziłam z nim i powoli go polewałam wodą, potem z każdym razem wkładałam gobardziej w wodę i po miesiącu był spokój z tym...chociaż może tez dlatego, że był juz starszy i zrozumiał o co w tym chodzi...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie próbowałam. Tylko, że my nie mamy w domu wanny, a nie wiem czy pod prysznicem byłby ten sam efekt, no bo w końcu efektu zanurzenia nie ma, prawda?

      Usuń
    2. Pierw trzeba Dziecko przyzwyczaić do wody, więc jakbyś weszła i polewała powoli wodą może by się przyzwyczaiła...ponoć też działa jak się dziecko obwinie w pieluszke tak jak w rożek i powoli w wannie odwija - to ponoć na mnie działało...

      Usuń
  10. U nas na początku też ryczała w kąpieli, przeszło po jakimś miesiącu. Nie wiem czy powodem była za zimna woda czy za ciepła woda czy po prostu musiała do kąpieli dojrzeć, ale na początku też to była męczarnia. Więc może u Was też to wkrótce minie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby! U nas miesiąc już minął i nic :S a właśnie na początku sobie tak tłumaczyłam, że musi się przyzwyczaić itp. Teraz widzę, że jest problem :)

      Usuń
  11. Kasia, pokombinujcie z temperaturą i ilością wody. Nam położna mówiła, że dzieci lubią być całe zanurzone. Eliza lubiła bardzo ciepłą wodę, Lila chłodniejszą i tak ma do tej pory.
    Współczuję, bo domyślam się jakie to dla Was stresy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nooo! H. jest cały zielony, a ja podwójnie bo stresuję się i Laurą i H. :-] Czyli ma być tyle wody by brzuszek był zanurzony? Tego jeszcze nie próbowaliśmy.

      Usuń
  12. Wiele dzieci na początku nie lubi kąpieli. Spróbujcie może naszego sposobu. Po rozebraniu małego Piotrka owijałam pieluszką tetrową i w tej pieluszce go zanurzałam w wodzie. Miał takie siedzisko foczkę do kąpieli i cały czas był owinięty mokrą pieluszką, chlapaliśmy na nią by była ciepła. Dzięki temu czuł się bezpiecznie. Może poskutkuje?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, Nessie. Widzę, że wiele z Was poleca tą metodę - koniecznie spróbujemy :)

      Usuń
  13. Ja akurat jestem z tej szkoly, ktora uwaza, ze niemowleta nie maja sie za bardzo gdzie pobrudzic i kapalam moje maluszki 2-3 razy w tygodniu, a poza tym tylko przecieralam szyjke z ulanego mleka i inne faldeczki. A miejsca intymne, wiadomo, wyciera sie przy kazdej zmianie pieluchy...

    Ale powiem Ci, ze moje tez na poczatku darly sie przy kapieli. :) Szkoda, ze nikt nie podpowiedzial nam sposobu z pieluszka, o ktorym pisza dziewczyny wyzej. A teraz jak sobie przypomne, to moi rodzice kapali w ten sposob moja siostre. Ze ja, glupia, nie pamietalam! :) W kazdym razie to przechodzi samoistnie. Bi i Nik polubili kapiele cos okolo 1-2 miesiaca. A potem ten wstret wrocil obojgu okolo 14-15 miesiaca, ale to tez przeszlo... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My teraz też kąpiemy 2-3 razy w tygodniu, poza tym tylko przecieram jej buźkę, rączki itp. wilgotnym gazikiem. Martwię się jednak o fałdki, paszki i szyję, bo skubana nie pozwala mi się tam dostać. W ogóle nie lubi dotyku na szyi. Paszki załatwiamy najczęściej następnego dnia rano przy przebieraniu - tzn. w razie "W" smaruję je trochę sudocremem, bo wiem, że po kąpieli na pewno nie udaje mi się ich dobrze wysuszyć.

      Liczę na to, że naszej pannie też się coś odmieni, choć coś mi w środku mówi, że powinno to już nastąpić...

      Usuń
  14. Ojej, to chyba muszę się cieszyć, że Kuba tak bardzo lubi kąpiele. Nawet po tym, jak miał prawo się przestraszyć. Gorzej już z wyjmowaniem z wody. Aż mi się nie chce go wyciągać, bo wiem co zaraz będzie. Ten RYK. I ubieranie się na raty. O pieluszce nie słyszałam, ale na Twoim miejscu spróbowałabym z głębszym zanurzeniem. W Polsce nie mieliśmy wanienki, to kąpaliśmy Kubę w takiej balijce. Praktycznie tam pół leżał z wodą po pachy i miał jeszcze większą frajdę. Hm. Nawet wtedy nie było takie płaczu zaraz po. Musicie albo przeczekać, albo kombinować :) powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  15. Kurcze aż Wam współczuje tego płaczu bo to i serce boli i nie wiesz jak pomoc dziecku i co zrobić. My kapiemy małą co dzień bo to uwielbia. Owszem dwa razy może się zdarzyło, że nie była kąpana ale nie uważam tego za błąd. Jak rozbieracie ją do kąpieli to mówicie ze idzie się kąpać? jak wkładacie do wanny to lekko z boku pod skosem żeby wiedziała co ja czeka? czytałam gdzieś, że to ważne bo wkladana od razu nie widząc stresuje się bo nie wie co ją czeka.

    OdpowiedzUsuń
  16. U mnie akurat dzieci lubią kąpiele, jednak sposób z pieluszką o której juz powyżej pisały dziewczyny znam i stosowaliśmy przy synu za radą mamy na samym początku, bo tak się robiło kiedyś. I faktycznie warto wypróbować. Po za tym wiele dzieci na początku tak ma, a potem im przechodzi jak się przyzwyczają. Grunt to stworzyć miła i spokojna atmosferę mimo wrzasku czy płaczu.
    Kapiemy codziennie (tylko w wyjątkowych sytuacjach nie) - dziecko się przyzwyczaja do pewnego rytuału i wie, że ma potem iść spać.

    OdpowiedzUsuń
  17. O jeny, ale ja mam u Ciebie zaległości! Już nadrabiam!

    A z kąpaniem, dziwne. Widocznie na prawdę Twoja córcia jest z tych nielicznych, co kąpieli nie lubią.
    Jeśli chodzi o kąpanie, a raczej jego ilość w tygodniu. Cóż, w Bułgarii kąpie się maleńkie dzieci, noworodki, codziennie. Później takie większe co 2/3 dni. Ja kąpię teraz jesienią Kalinę co drugi dzień, w lecie kąpałam codziennie, lub i kilka razy dziennie, przez te upały, żeby ją ochłodzić troszkę. A teraz jesień/zima rzadziej, bo w mieszkaniu mam chłodno. Jasne, grzeję w pokoju, ale ona już się kąpie w łazience, a tam trochę nagrzeję grzejnikiem elektrycznym, ale to ciepło zaraz ucieka.
    No i tak... A schizowanie na punkcie zimna. O jjak ja Cię dobrze rozumiem. Ci ciepłorodni (ppppffff ale słówko wymyśliłam!) myślą, że jak jest zimniej niż upalnie, to już od razu Syberia! Nie lubię tego strasznie, nie lubię, nie znoszę! W zimie też wychodziłam z dzieckiem na spacer i ludzie mi tu k...a! komentują, wtrącają się. Obcy, z ulicy! - a co ty dziewczyno z dzieckiem na ten mroz wychodzisz?
    Ja sie pytam jaki mróz... ładny zimowy dzien, slonce swieci...

    OdpowiedzUsuń