sobota, 29 listopada 2014

2-miesięczna Laura

Ostatnio napisanie posta graniczy z cudem. Laura wciąż jest nieodkładalna. Najchętniej przez cały dzień sprawdzałaby na rączkach u mamy albo taty czy z mieszkania nic nie ubyło :-) Zasypia też najlepiej na rączkach i broń Boże odłożyć ją do łóżeczka! Budzi się po góra 10 minutach i zabawa zaczyna się od nowa.

Ale ja dzisiaj nie o tym chciałam :)

Dokładnie dzisiaj stuknęły nam dwa miesiące. Ehh... już teraz wspominamy z H. ze wzruszeniem Jej narodziny i pierwsze dni. Oglądamy zdjęcia i nie możemy się nadziwić jaka była malutka. A to dopiero 2 miesiące minęły! Nasza córeczka zmienia się bardzo szybko. Musimy codziennie robić Jej zdjęcia, żeby nic nie umknęło. No i pisać częściej notatki na blogu, ale gdyby to tylko zależało ode mnie... :-] Mam pozaczynane chyba z cztery posty i wciąż nie mogę znaleźć chwilki by je rozwinąć. No, ale może w Polsce będzie ku temu okazja.

A tymczasem z naszych nowinek...

Byliśmy na kontroli dziecka 2-miesięcznego u naszej pediatry. Trochę tą wizytę przyspieszyliśmy, bo pewnego ranka zauważyłam na paluszku u rączki, że przy paznokciu powstała mała infekcja. Nie wiem jak to się stało, bo paznokcie obcinałyśmy dobre kilka dni wcześniej i podczas obcinania nie było żadnego wypadku. Nożyczki mamy z okrągłą końcówką, więc niby nic nie powinno się wydarzyć. Przeczytałam na blogu u Kasi, co się robi w takich wypadkach - Kasiu, super, że to opisałaś, bo przyznam, że trochę zgłupiałam. Niby to taka pierdoła, że człowiek instynktownie nie bierze pod uwagę wizyty u lekarza, a z drugiej strony trudno manewrować przy takim mikroskopijnym i wiecznie ruchliwym paluszku. Nasza lekarka również zapisała nam maść antybiotyk i na drugi dzień była już poprawa. Sama też go używam, bo od ponad miesiąca mam podobny problem z palcem u nogi i niestety jedyne buty jakie mogę w tej chwili nosić to klapki co w perspektywie wciąż ochładzającej się pogody w Turcji i zbliżającego się wyjazdu do zimowej Polski coraz bardziej mnie martwi :-S 

Poza tym dowiedzieliśmy się, że nasza "Kruszyna" waży już 5200g (to by tłumaczyło rwący ból moich pleców)i mierzy 56cm. Ta długość jest okropnie myląca. Jeszcze w ciąży myślałam, że ubranka "na 56" są naprawdę dla dzieci, które mierzą do 56cm. A tymczasem "56-stki" pożegnaliśmy już z dobry miesiąc temu. W życiu nie pomyślałabym, że pielucha zajmuje tyle miejsca! Obecnie nosimy "62-jki" i już za chwilkę przejdziemy do kolejnego rozmiaru.

Poskarżyliśmy się pediatrze, że Mała w nocy ma problemy z oddychaniem, bo niby zatyka Jej się nos, ale przy odciąganiu nic z niego nie wychodzi opisując obrazowo ;) Lekarka stwierdziła, tak jak podejrzewałam, że to od suchego powietrza w domu. Kupiliśmy więc nawilżacz, ale na razie dużej poprawy nie zauważyliśmy :S

Nasza lekarka obejrzała Laurę z wszystkich stron i wypowiedziała wtedy do H. (hehheheh) wiekopomne słowa "Pana żona zajmuje się dzieckiem bardzo profesjonalnie. Za bardzo mnie Państwo nie potrzebujecie". Oczywiście urosłam przy tym o dobre kilka centymetrów :D a H. uśmiechnął się strapiony, bo od razu załapał jaką broń dostałam do ręki :D Teraz, gdy zwraca mi najmniejszą uwagę, delikatnie przypominam mu kto tu jest profesjonalistą ;-)

Potem byliśmy na USG bioderek. Lekarka stwierdziła, że Mała przykurcza lekko lewą nóżkę, ale radiolog na USG niczego nie potwierdził - wszystkie wyniki są w normie. Dostaliśmy więc zalecenie by trochę ćwiczyć lewą nóżkę dociskając kolanko do brzuszka i wykonując nią półokręgi do pozycji żabki.

Po załatwieniu wizyty z duszą na ramieniu pojechaliśmy do tutejszego Tesco. Z duszą na ramieniu, bo nie byłam do końca pewna czy uda nam się uśpić Laurę w wózku. Pokusa była jednak duża, bo miała to być moja pierwsza od dwóch miesięcy wizyta w porządnym sklepie więc byłam podekscytowana jak pierwszoklasista przed szkolną wycieczką. Pomimo bolącej nogi i strachu przed laurowym płaczem, postanowiłam zaryzykować :) Córcia okazała się dla mnie łaskawa i dała mi niemal całą godzinkę. W obliczu tyyyylu wolnego czasu prawie kompletnie ogłupiałam i z tego wszystkiego nie potrafiłam przypomnieć sobie, co chciałam kupić. Sprawy domowo-gospodarcze szybko jednak zeszły na dalszy plan, gdy zobaczyłam wyprzedaż w dziale dziecięcym, a tam m.in. świąteczne ciuszki od F&F :)))) Laura zyskała więc body w bałwanki, komplecik z reniferkami i jeszcze parę innych piękności, którym po prostu nie mogłam się oprzeć :))

Cieszyłam się z tej wizyty u lekarza, bo przynajmniej zyskaliśmy pewność, że Laura jest całkowicie zdrowa. Niestety w Turcji nie ma zwyczaju badać dziecko pod tym kątem przed szczepieniami, a u nas zbliżała się ta nieszczęsna data szczepienia i to w końskiej dawce.

Wczoraj byliśmy więc na szczepieniu przeciwko gruźlicy, pneumokokom, które tu są obowiązkowe i na koniec pielęgniarka dowaliła Jej jeszcze szczepionkę skojarzoną, czyli przeciwko błonicy, krztuścowi, tężcowi, polio i to dziwne Haemophilus influenzae, na które szczepią też w Polsce. Najwięcej strachu najadłam się przez poczciwą gruźlicę, bo jakoś źle mi się zapamiętało z czasów studiów, że verem (tureckie tłumaczenie) to dżuma :-] H. więc się nasłuchał, że po cholerę taka szczepionka, że w Polsce na to się nie szczepi, że przecież nikt już na to nie choruje. Przekopałam chyba cały internet w poszukiwaniu informacji na temat tego szczepienia i oczywiście za wiele nie znalazłam. Wtedy coś mnie tknęło by wklepać cholerne verem do słownika no i się sprawa wyjaśniła :-] ehh, to życie na obczyźnie... ;-)

Obawa przeciwko temu szczepieniu trochę jednak pozostała, bo naczytałam się jak to się paskudnie goi. Aż trudno mi jest uwierzyć, że w Polsce to szczepienie podaje się dzieciom zaraz po narodzeniu.

Laura oczywiście okropnie się rozpłakała podczas każdego z trzech wkłuć. Serce rozpadło mi się na milion kawałków, nie było mowy bym mogła trzymać Jej rączkę czy nóżkę. Ten ciężki obowiązek spadł więc na H., ja zajęłam się tuleniem po. Bidulka moja... Przez trzy dni mamy Jej nie kąpać, no i trzeba obserwować, bo podobno gorączkowanie jest całkiem normalne. 

Gorączki jako takiej na razie nie odnotowaliśmy, choć widać, że Mała jest ogólnie nie w sosie - marudkuje i bardzo dużo śpi. Oby jutro było już lepiej...

I jeszcze ku pamięci krótki opis naszej 2-miesięcznej córci z mojej obserwacji:
-zaczyna sobie sama ograniczać cycusia, co akurat średnio mnie cieszy, bo w nocy budzi się ze stałą częstotliwością, a w ciągu dnia cycuś był do tej pory niezawodnym zamykaczem drącej się paszczy;
-rozgląda się dookoła i potrafi śledzić nas wzrokiem
-najczęściej uśmiecha się rano choć do końca jeszcze nie jestem przekonana czy te uśmiechy są w 100% świadome
-robiąc kupkę układa usta jak do buziaczka - jest to dla nas najlepszy znak by dziecku nie przeszkadzać :)
-okropnie często miewa czkawkę
-rozebrana do golaska podrywa rączki do góry tworząc balonik nad główką
-wciąż płacze w kąpieli, choć jakby troszkę mniej
-w czasie dobrego humoru popiskuje
-coraz więcej się ślini i ładuje łapki do buzi
-ku zgrozie mamy lubi podglądać co w telewizji
-chyba lubi, gdy Jej śpiewam :)

A tymczasem... do naszej wyprawy do Polski zostało już tylko 11 dni - uwierzycie?! :) U mnie nastrój świąteczny już na całego, co udzieliło się chyba nawet H. :) Mężuś przygotował mi małą niespodziankę i podreperował w nocy naszego bloga, a nawet otworzył nam stronę na Facebooku :) No i podpisał się na dole, co by nie było wątpliwości kto bloga zaprojektował :)) Mamy nawet świąteczny akcent, który bardzo mi się podoba :)

Za dwa dni już grudzień. Huuurrraaaa!!!!







31 komentarzy :

  1. Jejka juz dwa miesiace czyli ''Kruszyna'' juz nie jest taka kruszyna :)

    Cudnie, ze z paluszkiem juz lepiej. Moze sie Laura zadrapala, te dzieciece paznokcie sa jak zyletki.

    Szczepienia zawsze budzily u mnie niemaly lek, choc Stefek akurat na igly mial wylane - bardziej nie lubil gdy byl nieruchomo trzymany. We Wloszech pierwsza dawka szczepien to pneumokoki i skojarzona 6w1. Nam to przypadlo na letnie upaly - a maly mial wtedy ok. 3kg, wiec przezywalam to strasznie. Na szczescie zniosl to dzielnie i pojawil sie jedynie stan podgoraczkowy.

    p.s.My wylatujemy za 15 dni :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czujesz to podekscytowanie? Ja już przylapuje się na obmyslaniu ubrania dla Laury na podróż podczas mycia naczyń :)

      Paznokcie są tak jak piszesz ostre jak żyletki. U nas nawet po obcieciu. Dopiero co wywalczyłam u H. pożegnanie z niedrapkami, a Mała nie dalej jak wczoraj obudziła się z zadrapanym do krwi nosem.

      Też bałabym się podania jakiejkolwiek szczepionko takiemu maluszkowi jakim był Stefek. Super że tak dobrze je zniósł.

      Usuń
  2. Ale się uśmiałam a to tylko dlatego, że jak nasza Laura robi kupke to też układa usta jak do dziubka i wygląda jakby coś kombinowała.No i czkawka też non stop u nas gości. Dziś zasypiała tylko na rękach a odłożona od razu pobudka.
    Ale duże te nasze Laury już.
    Śliczne jesteście:)

    OdpowiedzUsuń
  3. :) Rośnie Wam córeczka :)

    Profesjonalistko, ale Cię to musiało ucieszyć :)

    U mnie było podobnie. Jak Kalina była maleńka, moja teściowa sama osobiści poszła do naszego pediatry ze skargą, że ona mi nie potrafi przegadać, że TAK SIĘ DZIECKA NIE KĄPIE! tylko inaczej! Taka była zatroskana, ze az do pediatry poleciala. Lekarka jej powiedziala, ze ja bardzo dobrze zajmuje sie dzieckiem, a jak kąpię po swojemu a dziecku sie krzywda nie dzieje, to ma mi dac spokoj. Jaką mialam radosc z tych słów.
    Z kąpielą chodziło o to,ze tu noworodki kąpie się trzymając je w górze na jednej ręce pod pachami. Tak jakbys pod kranem myla, tylko myjesz nad wanną. Dla mnie to jak trzymanie szczeniaka albo jak mycie naczyn. Więc ja kąpalam Kalinę po swojemu.


    Kasiu, grudzien juz za psem i lada moment a przedstawisz w Polsce swoją małą piękną kserokopię wystrojoną w reniferki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nooo :) super było usłyszeć taką pochwałę i to jeszcze w obecności H. :)

      Szkoda,ze troska Twojej teściowej nie przełożyła się na pomoc Tobie po porodzie i w chorobie. Mnie takie mycie dziecka skojarzyło się z obmywaniem kurczaka pod kranem :)

      Jest do mnie podobna? :)

      Usuń
  4. Wow, 11dni?!
    Kasiu, pomyśl więc z jakim ja rozrzewnieniem wspominać narodziny dziewczyn i Ich pierwsze dni, skoro to było wieki temu :)
    Laura jest prześliczna!

    No widzisz- jak tu dyskutować z profesjonalistką :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe, no nie da się i H. to już od dawna wie! :)

      Ehh... Dzieci tak szybko rosną, teraz to rozumiem. Z jednej strony chciałabym, żeby była już starsza i mądrzejsza, ale z drugiej strony żal mi, że nie będzie już takim słodkim niewinnym maluszkiem.

      Usuń
  5. Piękne dziewczyny jesteście :-)\Nie bój się tej szczepionki, u moich chłopców nie było żadnych problemów, w ogóle żadnego śsadu. Brak badania przed szczepieniami szokuje mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy :) właśnie widzę, że na razie odpukać miejsce szczepionki wygląda bardzo ładnie. Ja też byłam zdziwiona, że nie badają i nawet nie pytają czy dziecko zdrowe. Bedę musiała sama tego dopilnować.

      Usuń
  6. Cieszę się, że mogłam pomóc :)

    Wasza Malutka naprawdę pięknie waży i super przybiera na piersi! My mieliśmy problem z przybieraniem, dlatego tak po cichu zazdroszczę, że "blogowe dzieciaczki" tak ładnie na piersi potrafią przybrać, no ale już wyszłyśmy na prostą i mam nadzieję, że będzie lepiej.

    Wczoraj też już poczułam świąteczny klimat i tak mnie poniosło, że zaczęłam dekorować dom! :) Uwielbiam święta!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście z przybieraniem nie mamy problemu. Życzę Wam, aby Wasze kłopoty też się skończyly.

      Mamy już grudzień więc świąteczne dekoracje są jak najbardziej wskazane :) ja sobie daruję tylko dlatego, że cały grudzień będziemy w Polsce.

      Usuń
  7. Co do spania malej to ze mna byl podobny problem w dzieciństwie mam tak do dzis. Mozesz delikatnie rozszczelnic okno tak zeby lekki chlod ze szparki szedł wtedy lepiej bedzie oddychac, druga kwestia moze ona tak plytko oddycha i dlatego to wrazenie że nie oddycha. Ja bardzo zadko oddycham przez sen. Moj maz na poczatku jak mieszkalismy razem to sie bal ze nie oddycham i mnie budzil:)
    Nie martw sie nie ktorzy tak maja:D
    A z oknem sprobujcie moze bedzie lepiej bo nawilzacz nie zawsze daje rade.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nasze okna są bardzo nieszczelne więc przepływ powietrza na pewno jest. Dziwne to, bo podniesiona do pionu zaczyna oddychać normalnie - też tak masz? To ostatnio nasze utrapienie, bo muszę jej odciagac w nocy i zakrapiac solą, czego nienawidzi i oczywiście od razu się wybudza.

      Usuń
  8. Kiedy to minęło?
    Ja też nie mogę się oprzeć takim ubrankom :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ubranka są rozkoszne! Sama bym sobie kupiła takie wdzianko z reniferkiem :) kiedyś nawet szukałam, ale bez efektów :)

      Usuń
  9. Uśmiałam się na fragmencie o profesjonalizmie :D masz teraz haka na H. Nas czeka szczepienie dopiero za tydzień, to pierwsze i zastanawiam się, jak to jest tutaj w Niemczech, bo wszędzie jakoś wcześniej szczepią dzieci... Poza tym wyglądacie naprawdę super, obie! I oby tak dalej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj mam, mam ii nie waham się go użyć :)

      Współczuję szczepienia, bo to zawsze nerwy..

      Usuń
  10. Oj z tym noskiem mamy taki sam problem. Też lekarka stwierdziła, że od suchego powietrza ale mamy nawilżasz odkąd pamiętam i widać nie pomaga.
    My nie mieliśmy jeszcze żadnych szczepień bo mamy chore drugie dziecko w domu na non stopie i się boję powikłań. A nie wiem kiedy uda się nam wstrzelić żeby domownicy byli wszyscy zdrowi ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To chyba faktycznie trudne w szczególności teraz gdy jest zimno.

      Nosek nas wykańcza, bo Laura zakrapiania i odciagamia nienawidzi, reaguje na nie rykiem aż się dach podnosi a teraz zdarza się, że musimy jej czyścić nosek nawet dwa razy w nocy.

      Usuń
  11. Cudownie się czyta jak Laura się rozwija i rośnie jak na drożdżach. I ciesze się, że Święta spędzicie w PL.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, ja też się cieszę :) nie wyobrażam sobie Świąt w żadnym innym miejscu. Serce by mi pękło.

      Usuń
  12. 11 dni?? to juz za chwilke:)
    Super, ze mozecie pochwalic sie coreczka no i spotkac najblizszych!!

    OdpowiedzUsuń
  13. To nie krop jej. Wez wacik i nawilz woda i przetrzyj delikatnie nosek. Moze nawilzzyc sie uda. Jest to mniej inwazyjne niz kropienie i odciąganie.
    Co do snu to na czym spi? Moze podniescie lekko materac po stronie gdzie ma glowke,albo poduszke taka pod katem.
    Wiesz jak siade to juz normalnie oddycham:D
    Moj maly tez jako niemowlak plytko oddychal. Maz sie martwil i przylazil do mnie i mowil ze on prawie nie oddycha. To szlam spr i mowilam mu ze oddycha ale tak delikatnie. Sprobuj te patenty i wtedy jak coś to sie zastanawiaj.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najpierw śpi w swoim łóżeczku i tam materac mamy pod kątem. Potem jednak zabieramy ją do naszego łóżka i wówczas śpi na płasko. Może faktycznie w tym jest przyczyna, bo tak sobie teraz myślę, że w swoim łóżeczku chyba tak nie charczała...

      Usuń
    2. No to sprobuj u was dac jej podusie taka pod katem. Jak bedziecie w PL to takie podusie sa w sklepach dla dzieci. Niewiem czy juz sypia na boczku, ale ogolnie lepiej by sie jej oddychalo,ale to sama zaskoczy z tym boczkiem. Nasz maly spal z otwarta buzia i chrapal. Do tej pory mu sie to zdarza;)
      A nosek tak jak pisalam sprobuj z nawilzonym wacikiem.

      Usuń
    3. Rozejrzę się za podusią - dziękuję za radę. Laura śpi od samego początku na boczku, tak nam kazano w szpitalu. Na plecach układam Ją tylko, gdy mam Ją na oku.

      Usuń
  14. Zdolniacha z Twojego H.! Czy on jest informatykiem?

    Jaki slodziaczek z Laury!!! Ciekawe czy odziedziczyla Twoje piekne, niebieskie oczy? Okaze sie za kilka miesiecy. :)

    My mielismy z Nikiem USG bioderek jak mial miesiac, bo pediatra stwerdzila, ze jedna nozke ma dluzsza i moze mu wypadla ze stawu. :/ Na szczescie okazalo sie ze wszystko ok. Ale tutaj nawet nie polecili zadnych cwiczen na wyrownanie tej drobnej asymetrii. Niko sam z niej wyrosl.
    Szczepienia to moj koszmar. O ile Bi przechodzila je lagodnie, to Nik niemal za kazdym razem goraczkowal. Najgorzej bylo wlasnie przy szczepieniach 2-miesieczniaka. Trzy wklucia i jeszcze szczepionka doustna. Mlodszy dostal goraczki, a tutaj nawet nie maja czopkow dla takich maluchow, wszystko doustne! Oczywiscie Mlody mi sie wije, nie chce tego pic, M. na nocce, ja cala upocona i zdenerwowana... W dodatku Malego chyba bolal brzuszek po tej doustnej szczepionce, a lekarstwo na goraczke jeszcze go podraznilo, bo po nim dopiero zaczal mi sie drzec! Ech, ciesze sie, ze teraz do 4 urodzin mam spokoj z Nikiem i szczepieniami. Za to w maju czekaja je Bi, brrr...

    Wow, to juz tylko kilka dni i czeka Was Polska! Twoi rodzice pewnie sa rownie podekscytowani co Wy! A na ile lecicie?

    Hehe, no z ta profesjonalistka, to lekarka nie mogla powiedziec nic lepszego! Teraz H. nie bedzie mogl juz Cie w niczym zagiac! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Oj, szkoda, że nie widziałaś dumnej miny H. gdy przeczytał Twój komentarz :)) nie, nie jest informatykiem i dlatego tym bardziej się ucieszył :)

      Co do oczu, my codziennie próbujemy obczaić kolor, ale raz jest brązowy, raz niebieski, raz stalowy. Zapomniałam napisać w poście, ale lekarka podczas badania powiedziała nam, że oczy będą zielone :D nie wiem po kim, bo ani u mnie w rodzinie ani u H. nie ma nikogo z zielonymi oczami. No chyba, że wyjdą po wymieszaniu moich niebieskich i brązowych H. ;-)

      Rany, chyba bym zeszła na zawał przy takiej diagnozie jaką postawiła Wam Wasza pediatra. Swoją drogą, mogłaby się upewnić co do swoich podejrzeń zamiast klepać tak beztrosko przy rodzicach...

      Wiesz, Agatko, Laura czasem też ma takie spazmy, że się wije i ryczy w niebogłosy i nic nie może jej uspokoić. Ja mam do pomocy H., a i tak jest ciężko, a Ty byłaś w takich sytuacjach skazana sama na siebie i to jeszcze z dwójką dzieci! Jesteś wielka!!!

      Moi rodzice są przeszczęśliwi. Razem odliczamy dni :) Jedziemy na cały miesiąc, choć wiem, że i tak będzie mi za krótko :)

      Usuń
  15. Ten katarek, którego nie ma to sapka :) normalne u noworodków, przejdzie samo, chyba że powstała właśnie od suchego powietrza, albo może ktoś w domu pali? My mamy już ubranka na 62, a ważymy 5650! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, u nas nikt nie pali. Też podejrzewam sapkę, ale czy to możliwe, że pojawiła się dopiero teraz skoro wcześniej jej nie było?

      Usuń