poniedziałek, 1 września 2014

Kitesurfing w Turcji

Czas mija nam głównie na pracy, ale czasem warto też znaleźć chwilę na odrobinę przyjemności. A okazało się, że mamy ją tuż pod nosem. Kitesurfing. 

Mieszkamy w miejscowości, która okazała się jednym z najbardziej atrakcyjnych miejsc dla kitesurferów. Akyaka położona jest nad zatoką Gökova i to o nią właśnie chodzi. Faktycznie widzę ich codziennie z balkonu - setki kolorowych latawców na błękicie morza. W Akyace mają oni swoją własną plażę, na którą przeciętny zjadacz chleba nie ma wstępu, dlatego jak dotąd nie było nam dane zaznajomić się z tym sportem bliżej. 

Sam kitesurfing to podobno bardzo nowa odmiana sportu. Dla niewtajemniczonych objaśniam, że jest to pływanie na desce przy jednoczesnym utrzymywaniu się na ogromnym latawcu, który co pewien czas podnosi surfera do góry. To takie balansowanie pomiędzy powierzchnią wody a powietrzem, które mniej więcej tak wygląda:


Jak dla mnie bajka! Bardzo lubię sporty wodne i chociaż to nie do końca ta sama adrenalina, którą daje mi ukochane nurkowanie, kitesurfing wydaje się być świetną zabawą.

Okazja do poznania kitesurfingu pojawiła się znienacka. Jesteśmy członkami couchsurfingu, czyli wymieniamy się miejscami do spania za darmo (to jeszcze pozostałość po naszych dalekich podróżach po Azji). Niedawno napisała do nas pewna Polka, która wraz ze swoim chłopakiem Amerykaninem rozglądała się za noclegiem w naszej okolicy, gdyż planowali miesięczny pobyt w Turcji "w poszukiwaniu idealnego wiatru". Oboje są kitesurferami z pasją. Zanim urządzili się na plaży (pod namiotem - szacun za wytrwałość w tych temperaturach!) zatrzymali się u nas kilka dni. Okazali się przesympatyczną parą, a my zyskaliśmy na miesiąc czasu fajnych znajomych na tym towarzyskim pustkowiu, w którym mieszkamy. Co pewien czas spotykamy się i pokazujemy im fajne zakątki w okolicy. W zamian zaproponowali nam przyspieszony kurs kitesurfingu. Ja oczywiście odpadłam w przedbiegach, bo z takim brzucholem to ledwo doczłapuję do plaży, ale H. korzysta ile może. Jestem strasznie wdzięczna naszym  nowym znajomym za czas, który nam poświęcają. Dla H. jest to świetna odskocznia od problemów w pracy, widzę jak odżywa na plaży.

Jesteśmy po pierwszej lekcji, głównie teoretycznej. Brzmi to trochę skomplikowanie, ale H. zapewnia, że ogarnia sprawę :) 

Plaża, na której stacjonują surferzy, jest jakby wycięta z tureckiego terytorium. Atmosfera całkowicie międzynarodowa, wszyscy z bagażem arcyciekawych opowieści z kajtowania np. w Zanzibarze, niekończące się rozmowy o złym i dobrym wietrze. Fajna odmiana!


Nawet patrzenie na surferów jest przyjemne.

Na plaży działa kilka szkół kitesurfingu, wszędzie odbywają się lekcje i trwają instruktaże.


Może za rok i ja do nich dołączę? :)


13 komentarzy :

  1. Ale fajnie! Sama bym czegoś takiego spróbowała;) Jak masz takie widoki z balkonu, to pewnie w takich momentach aż trochę żal, że może wrócicie do Polski;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No żal, bo widok z balkonu mamy tutaj przecudowny. Jednak coś za coś :-]

      Usuń
  2. Widziałam to u nas nad morzem, facet tuż po burzy na dużych falach tak jeździł, nie mogłam się napatrzeć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też mogłabym patrzeć bez końca - w ogóle mi się nie nudzi :)

      Usuń
  3. Ładnie wygląda.. ale chyba bym się bała ;D hehe
    Ale widoków zazdroszczę ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie siła wiatru potrafi być zastraszająca, ale ogólnie to bardzo bezpieczny sport.

      Usuń
  4. Ale zazdroszczę takiej pogody... U nas od dwóch dni leje...

    OdpowiedzUsuń
  5. Wyglada super! Ja bym jednak sikala w gacie ze strachu... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Heheh, siła wiatru potrafi być ogromna, ale to właśnie daje adrenalinę, która jest taka fajna w tych sportach :)

      Usuń
  6. Wow, super! Choć to zupełnie nie moja bajka, jakoś wszystko co związane z wodą mnie odstrasza, to na pewno musi być to fajna zabawa. No a my się o Tobie coraz to nowych rzeczy dowiadujemy :) Azja, spanie za darmo :) Fajnie, fajnie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) ano trochę się przeżyło do tej pory :) ideą coachsurfingu jest oferowanie za darmo miejsca do spania, czyli np. jadąc do Kuala Lumpur można za darmo przenocować u kogoś, kto tam mieszka. W praktyce jest to świetna okazja do poznania przeróżnych ludzi, z różnych stron świata, którzy jako "lokalesi" najlepiej poinformują Cię o danym miejscu.

      Usuń
  7. Kitesurfing jest super! Ja do tej pory byłam raczej obserwatorem, ale w tym roku się zdecydowałam i jadę na kite camp i zapiszę się na kurs i mam nadzieję, ze już pod koniec będę śmigać :) na razie siłownia + rower i ćwiczę nogi :)

    OdpowiedzUsuń